Kiedy inwestorzy z Zabrzu zaprosili mnie do siebie, spodziewałem się typowego remontu. Tymczasem zastałem mieszkanie już po pracach wykończeniowych – ładne, schludne i… zupełnie bez pomysłu na jedno z pomieszczeń. Właśnie to stanowiło wyzwanie: nie gruz i gołe ściany, ale gotowe wnętrze, które trzeba było przemyśleć od nowa i nadać mu charakter.
Co chcieli osiągnąć inwestorzy?
Oboje pracują zdalnie i potrzebowali funkcjonalnego biura dla dwójki. Jeden z nich używa jednocześnie kilku komputerów, więc przestrzeń musiała być naprawdę przemyślana. Do tego – i tu pojawił się niecodzienny warunek – w pokoju miał czuć się dobrze również trzeci lokator. Kot. Stały uczestnik każdej sesji przy klawiaturze.
Lista wymagań była konkretna:
- dwa oddzielne stanowiska do pracy,
- styl loftowy – surowy, industrialny, z charakterem,
- więcej gniazdek elektrycznych,
- kącik dla kota – półka lub inny element, który odciągnie go od klawiatur.
Projekt i plan działania
Po rozmowie z inwestorami wziąłem się za projekt funkcyjny i wizualizację. Wspólnie z Leszkiem – moim wieloletnim wykonawcą – ustaliliśmy zakres prac. Brzmiało to mniej więcej tak: jedno pomieszczenie, dwa dni roboty i trochę „demolki” na początku.
Kluczowe elementy projektu to:
- metalowa kratownica na sufit (2×2 m) – centralny element loftowego charakteru wnętrza,
- tynk betonowy na suficie – od połowy pomieszczenia w stronę okna, druga część sufitu pozostała bez zmian,
- szynoprzewód z punktami świetlnymi – dwa reflektory skierowane na stanowiska pracy,
- dodatkowe gniazdka elektryczne – kucie w żelbetonie, praca bolesna, ale niezbędna,
- meble biurowe na wymiar wykonane przez stolarza,
- metalowa konstrukcja zrobiona u metaloplastyka – uzupełnienie całości.
Podłogi i drzwi pozostały bez zmian – były w dobrym stanie i pasowały do nowego charakteru wnętrza.
Realizacja – dwa dni i gotowe
Cała metamorfoza zajęła dwa dni. Wcześniej przygotowałem meble i zamówiłem wszystkie potrzebne materiały, żeby na miejscu nie tracić czasu. Rafał, nasz stolarz, wykonał swoją część przed przyjazdem ekipy – dzięki temu montaż mebli poszedł sprawnie.
Niespodzianką dla inwestorów okazały się inteligentne rolety Smart Blinds – podarowane przez producenta. Sterowanie odbywa się przez smartfon: można otwierać i zamykać rolety pojedynczo lub grupowo, a także ustawiać harmonogram działania. Instalacja jest prosta – poradziłem sobie sam, więc i Wy dacie radę. Link do urządzenia znajdziecie w opisie filmu na YouTube.
Ile kosztowała metamorfoza?
Na początku ustaliliśmy budżet w wysokości 17 000 zł. Nieznacznie go przekroczyliśmy – oto szczegółowe zestawienie kosztów:
- Robocizna wraz z materiałami budowlanymi: 5 000 zł
- Meble biurowe: 9 800 zł
- Konstrukcja metalowa (metaloplastyk): 1 900 zł
- Kratownica na sufit: 500 zł
- Szynoprzewód: 84 zł
- Farba: 150 zł
- Łącznie: 17 434 zł
Jak widać, całość zamknęła się w rozsądnej kwocie. Największy wydatek stanowiły meble – to one w dużej mierze decydują o tym, jak biuro będzie się sprawdzać na co dzień, więc nie warto tu oszczędzać na ślepo.
Efekt końcowy – loft gotowy do pracy
Pokój zyskał zupełnie nowy charakter. Metalowa kratownica na suficie, betonowy tynk i industrialne oświetlenie na szynoprzewodzie zrobiły swoje – wnętrze wygląda nowocześnie i surowo, dokładnie tak jak chcieli inwestorzy. Dwa stanowiska pracy są wygodne i dobrze doświetlone. A kot? Ten ma swój kąt i – miejmy nadzieję – zostawi klawiaturę w spokoju.
To była moja pierwsza metamorfoza z dedykowanym miejscem dla czworonoga. Myślę, że nie ostatnia.
Jeśli planujesz podobną aranżację i masz pytania dotyczące projektu – napisz w komentarzu. Chętnie pomogę. Zapraszam na konsultację wnętrzarską.
Film o tym temacie
Planujesz remont lub urządzenie wnętrza i chcesz skorzystać z pomocy profesjonalisty? Umów konsultację wnętrzarską — razem znajdziemy najlepsze rozwiązanie dla Twojego mieszkania.


