Przez lata pracy jako projektant wnętrz widziałem naprawdę wiele. Niektóre rozwiązania zachwycają, inne zaskakują, ale jest też taka kategoria, która po prostu nie daje mi spokoju. Dziś zebrałem dla Was 10 największych głupot projektowych, które rzeczywiście gdzieś funkcjonują – i szczerze wątpię, żebyście sami na coś takiego wpadli. Mam nadzieję.
1. Szklana deska klozetowa – po co?
Zacznijmy od klasyka absurdu, czyli szklanej deski sedesowej. Ani ładna, ani praktyczna. Można powiedzieć: ciekawa. Ale co z tej ciekawości, jeśli czyszczenie zamienia się w prawdziwe wyzwanie? Szklana deska to przede wszystkim generator roboty – i to nie tej przyjemnej. Zdecydowanie odradzam.
2. Szklana wanna – ładna, dopóki czysta
Tu mogę przyznać, że efekt wizualny bywa interesujący – ale tylko do momentu pierwszego użycia. Szkło błyskawicznie zbiera ślady, zacieki i wymaga nieustannej pielęgnacji. Jeśli cenisz swój czas, szklana wanna to zły wybór. Chyba że traktujesz ją czysto dekoracyjnie i nikomu nie pozwolisz z niej korzystać.
3. Designerskie umywalki – estetyka kontra codzienność
Niezwykłe kształty, zaskakujące rozmiary – rozumiem, że chcemy mieć coś oryginalnego. Ale umywalka w normalnym domu musi po prostu działać. Czasem trzeba w niej coś namoczyć, przeprać, wypłukać. Jeśli umywalka bardziej przypomina rzeźbę niż narzędzie codziennego użytku, to może warto się zastanowić dwa razy.
4. Wodospad w mieszkaniu – romantycznie, ale…
Owszem, w dużym domu z profesjonalnie zaprojektowaną instalacją wodospad potrafi robić wrażenie. Ale w przeciętnym mieszkaniu, nawet takim o powierzchni 90 metrów kwadratowych? Liczycie wtedy na szum pompki, wilgoć i charakterystyczny zapach. Brzmi jak wakacyjny apartament nad morzem – tyle że jesteście u siebie i nie wyjeżdżacie po tygodniu.
5. WC za blisko ściany – błąd, który boli
To jeden z najczęstszych i najbardziej dotkliwych błędów w łazienkach. Między muszlą a ścianą powinno być minimum 20 centymetrów – a najlepiej więcej. Wyobraźcie sobie wyższą lub tęższą osobę korzystającą z toalety wciśniętej dosłownie przy ścianie. Nikomu nie życzę takich codziennych ćwiczeń akrobatycznych. Więcej o wymiarach w łazience znajdziecie w moim odcinku poświęconym projektowaniu łazienek.
6. Dwie osobne baterie – zimna i ciepła
To rozwiązanie popularne w Anglii i sporadycznie w Hiszpanii. Dwa osobne kurki: jeden do zimnej, drugi do gorącej wody. Chcesz letniej? Kombinuj. Nie wiem, jak można komfortowo użytkować coś takiego na co dzień. Jeśli macie z tym doświadczenie – koniecznie napiszcie w komentarzach, bo jestem szczerze ciekaw, jak się do tego przyzwyczaić.
7. Szklana podłoga z dekoracją – piękna, ale na krótko
Pod szkłem muszelki, piasek, dekoracyjne kamyki – efekt wizualny bywa naprawdę ładny. Problem w tym, że szkło z czasem rysuje się i matowieje, a jeśli wykonanie jest niedokładne, pod spodem zbiera się kurz i brud. Łazienkę można urozmaicić w dużo trwalszy i bardziej praktyczny sposób.
8. Zamknięty front szafki z pralką w małej łazience
Rozumiem potrzebę estetyki – pralka to nie jest najpiękniejszy element wyposażenia. Ale w małej łazience zamknięty front to przepis na kłopoty. Po każdym praniu trzeba otworzyć bęben, żeby wysechł. Ten front będzie Wam stale przeszkadzał, a pralkę i tak będziecie widzieć przy każdym użyciu. Efekt? Zero estetyki, podwójny wysiłek.
9. Wanna ze schodkami – fikołek gratis
W latach 90. to był synonim luksusu. Dziś 2-3 stopnie prowadzące do wanny to przede wszystkim źródło potencjalnych upadków i niepotrzebna przeszkoda w codziennym życiu. Ani ładne, ani praktyczne. Jeden stopień – to jeszcze można zrozumieć. Ale dwa lub trzy? Stanowcze nie.
10. Pralka zawieszona w powietrzu – ryzyko z wirówką w tle
Gdy brakuje miejsca, szukamy różnych rozwiązań. Uniesiona pralka bywa jednym z nich. Ale zanim to zrobicie, odpowiedzcie sobie na kilka pytań: Jak będziecie wsypywać proszek? Co się stanie, gdy pralka zacznie wibrować przy wirowaniu? A co, jeśli akurat siedzicie na znajdującej się pod nią toalecie? To nie jest sytuacja, w której chciałbym się znaleźć.
Bonusowe kwiatki – czyli co ludzie naprawdę zrobili
Na koniec kilka rozwiązań, przy których naprawdę zastanawiam się, co kierowało ich autorami:
- Przejście do umywalki przez muszlę klozetową – dosłownie trzeba ją przekroczyć, żeby umyć ręce.
- Pralka zamontowana bezpośrednio nad wanną lub WC – omówiliśmy to wyżej, ale tu poziom jest jeszcze wyższy.
- Toaleta wstawiona do kabiny prysznicowej – bo czemu nie zintegrować wszystkiego w jedno, prawda?
Znacie podobne przypadki? Koniecznie piszcie w komentarzach – a jeśli macie zdjęcia, ślijcie je śmiało. Znając życie, zrobimy z tego cały cykl, bo takich perełek jest na świecie zdecydowanie za dużo.

