5 opinii o wnętrzach, z którymi się nie zgadzam

Jest kilka takich „prawd” o urządzaniu wnętrz, które słyszę od lat i które mnie po prostu denerwują. Powtarzają je projektanci, inwestorzy, autorzy artykułów – i jakoś nikt ich nie kwestionuje. Ja kwestionuję. Poniżej pięć opinii, z którymi się nie zgadzam. Możliwe, iż część z Was stwierdzi, że nie mam racji – i to jest jak najbardziej w porządku. Chętnie się dowiem, co myślicie.

1. Droższy produkt to lepszy produkt

Zacznę od tej, bo to chyba najbardziej zakorzeniony mit. Wiele osób kupuje drogie rzeczy z przekonaniem, że to „na lata”, że to „dożywotnie”. Bzdura. Słuchajcie, dzisiaj praktycznie nic nie jest dożywotnie, a cena rzadko kiedy wprost przekłada się na trwałość. Płacimy często za markę, za prestiż, za naturalne materiały – i jasne, bywa, że za marką idzie jakość. Ale nie zawsze.

Moim zdaniem złoty środek to średnia półka cenowa. Przekonałem się o tym nie raz. Materiały ze średniej półki wytrzymują naprawdę wiele lat, a gdy przychodzi czas kolejnego remontu, nie żal ich wymienić – bo i tak zdążył mi się znudzić ten kolor czy mebel, i nie czuję, że wyrzucam majątek. Sam kiedyś dałem się wciągnąć w logikę „zapłacę więcej, będę spokojny” – i niekoniecznie skończyło się to tak, jak planowałem.

2. Największy pokój należy się rodzicom

Tu już słyszę protesty. Ale powiem wprost – po co mi sypialnia o powierzchni 45 m2? Robię tam projekt, w którym sypialnia miała właśnie tyle. Gdyby mi żona uciekła, zanim bym ją złapał, już bym się zdyszał. Po co tyle miejsca w sypialni? Potrzebuję łóżka, szafki nocnej, szafy albo garderoby. Tyle.

Dziecko potrzebuje dużego pokoju – bo się tam uczy, bawi, przyjmuje kolegów, trzyma zabawki, książki, zeszyty i milion innych rzeczy. Jeżeli macie taki dylemat w swoim mieszkaniu, spojrzyjcie na to oczami realnych potrzeb – swoich jak i Waszych dzieci. Założę się, że sami dojdziecie do wniosku, że sypialnia rodziców wcale nie musi być największym pokojem w domu.

3. Otwarta kuchnia to przeżytek

Ostatnio słyszę coraz głośniej, że aneks kuchenny „umiera”, że świadomi ludzie wracają do osobnych kuchni. Nie zgadzam się. Uważam, że otwarta kuchnia w wielu przypadkach jest po prostu lepszym rozwiązaniem niż osobne pomieszczenie – i nie mówię tego bez powodu.

Przede wszystkim: nie wszystkich stać na duże mieszkania. Łącząc kuchnię z salonem, zyskujesz osobny pokój dla dziecka albo sypialnię. To czysto praktyczna decyzja, którą rozumiem i szanuję. Poza tym – jeśli masz małe dzieci, otwarta kuchnia pozwala mieć je na oku. A to, że deweloperzy budują właściwie wyłącznie z aneksem kuchennym, mówi samo za siebie. Z pewnością nie dlatego, żeby nas denerwować.

4. Telewizor zawsze na wprost sofy

W 95% projektów tak to wygląda – sofa i naprzeciwko „ołtarzyk” z telewizorem. Ja coraz częściej projektuję salony bez telewizora w ogóle – i uważam to za duży plus, choć wiem, że wiele osób nie wyobraża sobie bez niego życia. Ale nawet jeśli telewizor musi być – czy naprawdę musi dominować całe pomieszczenie?

Jeżeli oglądacie telewizję sporadycznie, to może lepiej ustawić sofę tak, żeby wychodzić wzrokiem na ogród albo na ładną ścianę – a telewizor zamontować na wysięgniku gdzieś z boku. Mamy dziś sporo możliwości, łącznie z ukrytymi instalacjami. Telewizor nie musi być centrum salonu – wystarczy, żeby był dostępny, gdy faktycznie chcemy go użyć.

5. Do małego pokoju tylko jasne kolory

To chyba najbardziej utarta opinia z wszystkich, o których tu piszę. „Małe pomieszczenie? Tylko biel, jasna szarość, może beż.” Jasne kolory odbijają światło i optycznie powiększają wnętrze – to prawda. Ale to nie znaczy, że ciemny kolor w małym pokoju to zbrodnia.

Udowodniłem to w wielu swoich projektach – ciemne ściany w małym wnętrzu mogą działać świetnie, szczególnie, gdy odpowiednio dobierzemy oświetlenie jak i resztę wykończenia. Ciemny kolor potrafi dodać głębi i charakteru, sprawić, iż wnętrze nabierze nieoczekiwanego wyrazu. Nie bójcie się eksperymentować – jasne kolory to opcja, nie jedyna słuszna zasada.

Moda przemija, dobry gust nigdy

Kwestionowanie utartych zasad nie oznacza robienia wszystkiego na przekór. Chodzi o to, żeby nie ślepo powtarzać „mądrości”, które gdzieś się usłyszało, ale zastanowić się, czy faktycznie mają sens w konkretnym mieszkaniu i konkretnym życiu. Drogi nie zawsze znaczy lepszy, jasny nie zawsze znaczy mądrzejszy, a największy pokój niekoniecznie należy się temu, kto go najmniej potrzebuje. A co Wy sądzicie – zgadzacie się ze mną, czy macie inne zdanie?

Planujesz remont lub urządzenie wnętrza? Zapraszam do przeglądania projektów na nethomeplus.com – znajdziesz tam gotowe projekty wnętrz w różnych stylach i przedziałach cenowych. Zapraszam na konsultację wnętrzarską.

Film o tym temacie

Planujesz remont lub urządzenie wnętrza i chcesz skorzystać z pomocy profesjonalisty? Umów konsultację wnętrzarską — razem znajdziemy najlepsze rozwiązanie dla Twojego mieszkania.